Posługując się tekstem „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego wyjaśnij, jaki jest związek pomiędzy charakterem Polaków początków XX wieku a współczesnymi.

Home

Author's Page

WiersZone

Napisz

O Autorze

Links

 

 
 

Od czasów przedstawionych w „Weselu” minęło już ponad sto lat. W jakim stopniu naród polski zmienił swoją mentalność i światopogląd przez ten okres? Czy Polacy dojrzeli do tego, aby być narodem niepodległym i godnie tej suwerenności bronić?

            Najpierw należałoby się zastanowić, jakie było społeczeństwo, kiedy „rzecz się działa w roku tysiąc dziewięćsetnym”. Otóż, ogólnie rzecz biorąc, za wiele dobrego nie można o nim powiedzieć. „Cóż tam panie w polityce? Chińczycy trzymają się mocno?!” – tak mówił polski chłop, gdy ojczyzna nie istniała na mapie. Ważniejsze zatem były sprawy odległego wschodu aniżeli wewnętrzne. Należałoby jednak przeanalizować, czym była „ojczyzna” dla zwykłego chłopa. Ojczyzną dla chłopa była jego wieś, a nie Polska – „ja myślę, że na waszej parafii świat dla was aż dosyć szeroki” – tak mówił o chłopstwie dziennikarz w „Weselu”. I mówił prawdę. Chłop był po prostu „tutejszy”, nie uważał się za patriotę, Polaka. Co gorsza, nie mając większego pojęcia o sytuacji Polski, byli napaleni do walki („kosy nad boiskiem wiszą”). „Szczęście, szczęście znalezione. […] Któż to zgubił? – Schować trzeba. […] Zwołać ludzi – spadło z nieba; trza pokazać zgromadzeniu. […] Ni ma cego – Scęście w ręku; tego z ręki się nie zbywa, w tajemnicy się ukrywa […] Scęście swoje się szanuje” – oto fragment rozmowy gospodarza z gospodynią dotyczącej tego, co zrobić ze znalezioną złotą podkową. Niestety nad dobrem ogółu zwycięża interes prywatny. „Chłop potęgą jest i basta” – z tej potęgi niestety nie ma żadnego efektu. Istotnie gdyby chłopstwo było świadome swojej tożsamości narodowej i znało sytuację polityczną, mogłoby być potęgą. Chłopi nie potrafili jednak zorganizować się sami, również nikt nie potrafił (albo nie chciał) nimi pokierować. Kto mógłby zatem pokierować mieszkańcami wsi? Prawdopodobnie mogłaby to zrobić świadoma (przynajmniej teoretycznie) inteligencja. Ludzie z tego kręgu byli wykształceni, dosyć rozumni. Ale niestety byli poddani dekadentyzmowi. Mieli pesymistyczne nastawienie do życia, także do odzyskania niepodległości przez Polskę i byli jednocześnie beztroscy, nie martwiący się sytuacją polityczną – „Otóż właśnie polityków mam dość, po uszy, dzień cały”, „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna”. Inteligencja wolała balować na wsi, uciec od całego zamieszania miejskiego. I między innymi przez to Polska nie miała możliwości istnieć.

            A jak sytuacja przedstawia się dziś? Otóż w moim przekonaniu w społeczeństwo wkradł się, powiedziałbym, neodekadentyzm. Istnieje dziś pewna analogia w podziale społecznym – odpowiednikiem ówczesnej inteligencji jest elita polityczna i gospodarcza, natomiast odpowiednikiem chłopa jest szary, polski obywatel. Tak jak chłopstwo w „Weselu” pyta o Chińczyków, tak Polacy są ciekawi, kto wygra wybory prezydenckie w USA, a kompletnie nie interesuje się wyborami w kraju. Frekwencja, bowiem rzadko przekracza 60 procent. „Po co iść głosować? I tak już tamci złodzieje sami się wybrali” – tak mówi przeciętny Polak o udziale w wyborach. Ale paradoksalnie przez takie postępowanie, daje przyzwolenie na samowolę polityków. Podobnie jak ówczesne chłopstwo rwało się do walki dzisiejsi „szarzy” obywatele rwą się do strajków i protestów, zamiast na przykład rozpocząć negocjacje z rządem, samorządem czy pracodawcą. Jeżeli nawet coś osiągną takim strajkiem, to nie potrafią z tego później skorzystać, kontynuować starania o dobro ogółu. Ktoś uzna, że ważniejsza jest jego kieszeń niż społeczeństwo czy państwo i wtedy kończy się wspólny protest i cała sprawa. Najważniejsze, że „złota podkowa” jest w jego „skrzyni”. Podobnie jak chłopi przedstawieni w „Weselu” mówili: „Chłop potęgą jest i basta”, uważając, że coś im się z tego tytułu należy, tak samo do dziś wśród wielu ludzi funkcjonuje powiedzenie „czy się stoi czy się leży tysiąc złotych się należy”. Ich zdaniem za samo bycie polskim obywatelem należy się wynagrodzenie. „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna” – w moim przekonaniu tak myśli współczesna elita. Mam tu na myśli postępowanie, że niech się dzieje w państwie co chce, niech będzie chaos i anarchia, ale najważniejsza jest instytucja, w której oni pracują, byle ich posada była spokojna. I dlatego w państwie polskim jest tak jak jest.

            Reasumując, Polacy z czasów przedstawionych w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego mają bardzo dużo cech wspólnych z współczesnymi Polakami i, co gorsza, tych negatywnych. Niestety w dalszym ciągu przedkładają interes prywatny nad dobro wspólne. Społeczeństwo nie potrafi dokończyć tego, co zostało rozpoczęte. Przykładowo, kiedy udało się w roku 1980 zorganizować „Solidarność” i dziewięć lat później znieść system socjalistyczny, to po tamtych wydarzeniach, wbrew założeniom, zaprzepaszczono szansę na budowę silnego, dostatniego kraju. Coś zaczęto, ale nie dokończono. Znów zwyciężyły cele prywatne. Myślę, że dopóki społeczeństwo Polskie nie zdobędzie świadomości, nie zmieni swojego postępowania i poglądów, to kraj nie zacznie się rozwijać a wręcz przeciwnie w końcu może upaść.
 

© Copyright 2004 by Danielsoft. All rights reserved. Do not use any of the information in your website. Zabraniam używania niniejszych treści na innych niż ta stronach. Drukowanie i przetwarzanie poza Internetem dozwolone.