|
Cybernelius - cyfrowa planeta
Za bitami, za bajtami za twardymi dyskami w
konstelacji Alpha Centauri istnieje planeta o nazwie Cybernelius,
którą władają układy scalone komputerów. Nie są to jednak zwykłe
komputery. Te niezwykle inteligentne półprzewodnikowe maszyny są
zarówno niesamowicie wyrafinowanie w działaniu jak i wytrzymałe na
przebywanie w ekstremalnych warunkach, które panują na Cyberneliusie.
Panuje tu ciemność absolutna, czyli taka jak panuje w czarnych
dziurach, natomiast temperatura „na dworze” tylko w czasie „upałów”
przekracza zero bezwzględne, czyli minus 273,15OC. Gdy jeden z
układów zawiesi się, niebo pokrywa się niebieskimi teksturami z
napisem „system failure”. Nie rosną tu żadne rośliny, poza
krzemowcami, które są niezbędne do produkcji mikrochipów, i
kablowcami, które owocują wtyczkami USB lub PS2, w zależności od
gatunku. Inne zostały uznane przez pragmatyczne komputery za chwast
i sformatowane. Jeśli chodzi o zwierzęta to występują trzy gatunki
myszy – pospolite (kulkowe), optyczne, którym oczy świecą się na
czerwono i radiowe (bez ogonków). Innym gatunkiem zwierząt są
klawiszowce, w odmianie pospolitej (z ogonkiem) i radiowej (bez
ogonka). Oprócz tego żyją tam także ludzie, o ilorazie inteligencji
poniżej 20, wykorzystywani wyłącznie do prostych prac fizycznych
(tylko do nich się nadają). Ludzie ci nie rozmnażają się naturalnie,
żeby przypadkiem nie zdarzyła się inteligentna jednostka, ale są
klonowani w cyfrowych laboratoriach systemów cybergenetycznych.
Cywilizacja ultrakomputerów miała bardzo długą i
bogatą historię, która mimo sztuczności cywilizacji była dla nich
bardzo ważna. Początki cywilizacji sięgają 2817 roku, kiedy to
nastąpił wybuch Wielkiej Cybernetycznej Rewolucji Komputerowej. Po
odniesieniu zwycięstwa w 2818 roku nad „nędznymi białkowymi
kreaturami”, czyli ludźmi, stanowisko CPU objął Pentium I MMX z
ugrupowania Intela. Miał on wtedy 100 megaherców i z trudem radził
sobie z zadaniami. Ministrem dźwięku został Sound Blaster 16, a
ministrem grafiki Voodoo 1 AGP. Wraz z upływem czasu CPU podkręcał
się (1 MHz na rok cyfrowy) i osiągnął 266 megaherców, aż w końcu się
spalił. Jego następcą został Pentium II MMX SSE, mając wtedy 266
megaherców. Aby móc lepiej radzić sobie z zadaniami wybrano doradcę
w postaci FPU. Zmieniono ministra dźwięku na Sound Blaster AWE 32 i
ministra grafiki na Voodoo2 AGP. Niestety Pentium II nie rządził
długo, bo spalił się po uzyskaniu zaledwie 400 megaherców.
Stanowisko CPU objął Pentium III, z dwoma doradcami – FPU i SSE.
Miał wtedy 400 megaherców. Ministrami zostali Sound Blaster 128 i
Geforce 256 z partii nVidia. Taka konfiguracja przetrwała aż do 3718
roku. Gdy Pentium III osiągnął 1000 MHz, niestety się spalił i
nastąpiło coś nieoczekiwanego – urząd CPU otrzymał Athlon z
ugrupowania AMD. Po niedługich rządach Athlon’a, stanowisko CPU
uzyskał Pentium 4, mając 1400 MHz. Tym razem wybrano trzech
doradców: FPU, SSE i 3DNow! Ministrami zostali Sound Blaster Audigy
i Geforce 3 Ti. Taki układ zarządzał planetą, gdy byłem na niej w
odwiedzinach. Pentium 4 miał wówczas 3200 MHz.
Na Cyberneliusie panuje cyberkracja, czyli, można
by rzec, odpowiednik ziemskiej demokracji. Każde głosowanie zostaje
rozstrzygnięte większością bitów. Istnieje trójpodział władzy na
władzę CPU z doradcami, ministra grafiki i ministra dźwięku. CPU
podlegają ministrowie komunikacji, notariusze HDD i kurierzy
Outlook.
Obyczaje panujące wśród inteligentnych układów
scalonych są niecodzienne. Każdy mikrochip musi codziennie dostać
1,5 V energii elektrycznej. Jeżeli dostanie mniej – odmówi pracy, a
jeśli za dużo – spali się (dostanie „niestrawności”). Układy cyfrowe
nie kształcą się w szkołach, ale swoją specjalizację posiadają od
nowości. Wszystkie podzespoły są nieustannie przyspieszane, a jeśli
nie wytrzymają i się spalą, tworzone są nowe ulepszone.
Ultrakomputery myślą stale o rozwoju i stale pracują, chociaż
zdarzają się dni wolne od pracy, na przykład rocznica Wielkiej
Cybernetycznej Rewolucji Komputerowej, Święto Cybernetyki, czy
Cyfranoc (awaria i „zmartwychwstanie” systemu cyfrowego).
Życie codzienne na planecie opiera się na
następującej zasadzie: układy scalone rządzą i pracują „umysłowo”, a
ludzie wykonują proste, wręcz prymitywne prace, takie jak
wykopywanie krzemu potrzebnego do produkcji nowych podzespołów.
Komputer jest panem, a człowiek niewolnikiem. Ludzie obejmują takie
stanowiska jak operator łopaty ręcznej (na koparki szkoda
elektryczności), operator grawikinetodestruktora (kilofa),
termoasemblator (spawacz) kabli czy kinetomobilityk (tragarz).
Komputery i ludzie nie rozumieją się nawzajem. Dla maszyny sen jest
czymś niezrozumiałym, jest stratą czasu, człowiek nie rozumie
natomiast kodu binarnego, który jest językiem urzędowym. Nie mieści
się im to w głowach jak można komunikować się za pomocą zer i
jedynek. Czasem dochodzi do konfliktów między maszynami, a ludźmi
(oczywiście zawsze wygrywają komputery, ale wbrew pozorom nie są
mściwe). Są także miejsca, do których ludzie nie mają wstępu, na
przykład radiatorownia (siedziba CPU), tranzystorownia (coś na wzór
ziemskiego sejmu). Takie miejsca są jednak profesjonalnie
zabezpieczone przed wtargnięciem intruza – obecność żywego organizmu
rejestrują kamery termowizyjne i fotokomórki, które wysyłają sygnał
do CPU, a następnie rozlega się komunikat: „Precz, nędzna, białkowa
kreaturo!”. Na dodatek intruz zostaje unieruchomiony polem
magnetycznym i teleportowany na swoje miejsce. I tak dzień w dzień
bez końca... Tak właśnie przedstawiają się realia panujące na
planecie Cybernelius.
|