|
Genetyka to nauka o dziedziczności i zmienności cech oraz o
molekularnych podstawach tych zjawisk. Prekursorem genetyki był
Grzegorz Mendel – zakonnik, który przeprowadzał doświadczenia na
kwiatach i nasionach grochu. Dziś genetyka rozwija się w
błyskawicznym tempie. Niestety z wielu przyczyn doświadczenia i
eksperymenty genetyczne budzą wiele kontrowersji. Część uważa, że są
one pożyteczne i korzystne dla ludzkości, powinny być intensywnie
rozwijane i finansowane przez państwa i korporacje międzynarodowe.
Pozwalają, bowiem na leczenie chorób, profilaktykę, ocenę ryzyka
okołopłodowego. Inni uważają, że badania genetyczne doprowadzą świat
do zagłady, stanowią bardzo poważne zagrożenie i powinny być
bezwarunkowo zakazane.
Przeciętny Kowalski obawia się genetyków. Ci obłąkani ludzie w
białych fartuchach, ukryci za murami swoich laboratoriów, robią
rzeczy niezrozumiałe, tajemnicze i groźne. Wkraczają bez zahamowań
na tereny, które, zgodnie z porządkiem świata, powinny dla człowieka
pozostawać niedostępne. Zmieniają ustalony porządek rzeczy, bawią
się w stwórców i nadzorców natury. Informację o poczynaniach ludzi
nauki większość ludzi czerpie z mediów. Co sprawia, że osiągnięcia
biologów molekularnych budzą tak wiele kontrowersji? Jedną z
przyczyn jest zapewne hermetyczność tej dziedziny nauki, stwarzająca
barierę niezrozumienia pomiędzy naukowcami a opinią publiczną.
Wysoki stopień trudności badanych procesów i daleko posunięta
specjalizacja sprawiają, że genetyka molekularna nie ma zbyt wielu
popularyzatorów. Z drugiej strony autorzy niektórych publikacji
lubują się w nadawaniu im "naukowo" brzmiących tytułów, takich jak:
"Ludzka plazma z mleka kozy", czy "Geny przeciwko AIDS". W
rzeczywistości jednak przekazanie osobie "spoza branży" istoty
jakiegoś genetycznego odkrycia lub też dlaczego warto prowadzić dane
badania, nie jest rzeczą łatwą. Nie należy się dziwić, że do
przeciętnego czytelnika częściej docierają alarmujące doniesienia i
apokaliptyczne wizje osób, które dość często z biologią molekularną
niewiele mają wspólnego. Jest również oczywiste, że lepiej "sprzeda
się" artykuł o charakterze sensacyjno - aferalnym, niż doniesienie
naukowe. Stąd nawet największe czasopisma zasypują nas nagłówkami w
rodzaju: "Horror w genach", "Gen seksu", "Czy powstanie klonowe
podziemie?". Nie trzeba wielu tego typu "chwytliwych" tytułów, aby
słowo "genetyka" zaczęło wywoływać negatywne skojarzenia. Lubimy
wiedzieć, co się wokół nas dzieje. Niepokoją nas zjawiska
niezrozumiałe i takie, na które nie mamy wpływu. Obawy tego typu
mogą być również podsycane przez artykuły w prasie. Tajemnicze
tytuły takie jak: "Tajne geny", "Genetyka osobowości”, „Na tropie
genów życia", czy "Wielka loteria z DNA " dają nam do zrozumienia,
że genetycy obcują z czymś nie do końca poznanym i nie podlegającym
kontroli. A to wzbudza lęk i obawy. Czasami jednak treść artykułu
może przerazić nawet genetyka. "Europejczycy nie ufają mutantom"
głosi jeden z tytułów w Gazecie Wyborczej. I bardzo słusznie, gdyż,
jak donosi publikacja, grozi nam "przeniesienie genów kukurydzy do
bakterii, które zasiedlają przewód pokarmowy krowy zjadającej paszę,
a od tych bakterii - do komórek krowy, a potem z mięsem krowy - do
komórek ludzi ". Cóż to za mroczna wizja - zjadając kolejnego
hamburgera przemieniać się po trochu w kukurydzę. Wstrząsające
perspektywy roztacza przed nami artykuł "Karp w sosie genetycznym".
Inspiracją dla autora był głośny swego czasu raport organizacji
Greenpeace na temat transgenicznej żywności w Europie Środkowo -
Wschodniej (wzbudzający miejscami uśmiech zażenowania wśród osób
mających kontakt z biologią molekularną. Dowiadujemy się z niego, że
rośliny transgeniczne wywołują u ludzi alergie i odporność na
antybiotyki. Kolejną, bardzo istotną przyczyną powodującą niechęć
przeciętnego czytelnika prasy może być, kreowana przez środki
przekazu, pozorna wszechmoc genetyków. Biolodzy molekularni
wkraczają na tereny dotychczas okryte tajemnicą, a nawet - ingerując
w podstawy życia - naruszają pewne sacrum. "Zabawa w Pana Boga",
"Człowiek w roli Stwórcy" – takie nagłówki mogą wywoływać sprzeciw,
a nawet oburzenie, skierowane przeciwko naukowcom-profanom, dla
których nie istnieją żadne świętości. Ponure wizje kreślone przez
prasę z rzadka okraszone są odrobiną humoru. Nieco łatwiej jest
przełknąć zagrożenie przedstawione z "przymrużeniem oka". Gdy
czytamy: "Nie zjadaj bliźniego swego" czy "Zaprogramowany befsztyk",
to "genetyczny diabeł" nie wydaje się już taki straszny.
Liga Polskich Rodzin domaga się wprowadzenia kar za klonowanie, jak
najszybszego rozpoczęcia prac w sejmowej komisji nad projektem zmian
w Kodeksie karnym, w myśl których za sklonowanie człowieka groziłoby
nawet 25 lat więzienia. To właśnie Liga Polskich Rodzin była
inicjatorem wprowadzenia w Polsce zakazu klonowania.
Ale po co nam klonowanie? Naukowcy ciągle zastanawiają się, do czego
można wykorzystać tworzenie genetycznych kopii ludzi. Trudno byłoby
stwierdzić, że społeczeństwo w ogóle nie potrzebuje klonowania
ludzi. Do korzyści, które można w ten sposób osiągnąć, należą:
Ø
Sztuczne rozmnażanie - bezpłodne pary mogłyby mieć
dzieci genetycznie spokrewnione z rodzicami;
Ø
Profilaktyka chorób, za które odpowiadają geny
zlokalizowane w mitochondrialnym DNA (podczas klonowania przenosi
się tylko jądrowy materiał genetyczny do komórki jajowej dawcy);
Ø
Nosiciele genów odpowiadających za choroby genetyczne
(np. dystrofię mięśniową) mogliby mieć dzieci nieobciążone ryzykiem
zachorowania na te choroby lub odziedziczenia niekorzystnych genów;
Ø
Klonowanie ludzkich tkanek i narządów, a nie całych
organizmów;
Ø
Terapia genowa;
Ø
Przeszczepy niezagrożone odrzuceniem przez układ
odpornościowy.
Efekty
działania medycyny można oceniać przed faktem i po fakcie. Obecnie
nie można dyskutować o klonowaniu po fakcie, bo jeszcze nikt nie
sklonował człowieka, ale jeśli eksperymenty dotyczące klonowania
będą prawnie zakazane, ludzie mogą zostać pozbawieni wielu korzyści,
których przed faktem nie można ocenić. Najbardziej logicznym
sposobem rozstrzygnięcia wątpliwości związanych z klonowaniem jest
przeprowadzenie dalszych badań naukowych - to pozwoli na dokładne
zrozumienie plusów i minusów techniki wykorzystanej przez twórców
Dolly. Kolejnym krokiem powinno być klonowanie człowieka zgodnie z
zasadami obowiązującymi lekarzy i naukowców - po pierwsze: nie
szkodzić, po drugie: pomagać. Jeśli pozbawimy ludzkość możliwości
klonowania, będziemy w pełni odpowiedzialni za konsekwencje tej
decyzji.
Uszkodzenia materiału genetycznego są przyczyną ponad czterech
tysięcy chorób człowieka. Chorobotwórcze mutacje mogą dotyczyć
pojedynczego genu (tak jest np. w mukowiscydozie, hemofiliach A i B,
zespole ciężkiego złożonego niedoboru odporności, fenyloketonurii,
dystrofii mięśniowej Duchennea) lub wielu genów jednocześnie (np. w
nowotworach, miażdżycy, chorobach reumatycznych i chorobie
Parkinsona). Teoretycznie takie schorzenia można leczyć, kompensując
brak uszkodzonego genu lub genów przez wprowadzenie prawidłowych
genów do komórek pacjenta. W chorobach jednogenowych, na przykład w
mukowiscydozie, szkodliwa mutacja może mieć charakter recesywny
(choroba ujawnia się dopiero po uszkodzeniu obu alleli tego genu).
Wprowadzenie prawidłowej kopii genu (tzw. addycja lub wzmocnienie)
do chorych komórek powinno spowodować kompensację funkcji
uszkodzonego genu. Co prawda nie likwiduje to samego defektu
genetycznego, ale pojawienie się leczniczego białka w komórce usuwa
skutki tego defektu. W innych chorobach jednogenowych (np. w
rodzinnej hipercholesterolemii) mutacje mają charakter dominujący -
choroba ujawnia się już po uszkodzeniu jednego allelu danego genu.
Wtedy uszkodzenie genetyczne można naprawić tylko na drodze wymiany
(substytucji) zmutowanego allelu lub allelów, czyli usunięcia
wadliwej kopii genu i wprowadzenia prawidłowej kopii na zasadzie
rekombinacji homologicznej. Jest to znacznie trudniejszy problem do
rozwiązania. W niektórych schorzeniach wielogenowych (np. w
nowotworach) dochodzi do mutacji tak wielu genów, że korekta
patologicznego fenotypu wydaje się nieosiągalna. Zamiast naprawiać
wadliwie działające geny, należałoby raczej wybiórczo eliminować
uszkodzone komórki. Do niedawna terapia chorób dziedzicznych i
uwarunkowanych genetycznie polegała raczej na próbach leczenia
objawowego. Takie leczenie polega na dostarczaniu do organizmu
pacjenta białka lub peptydu, którego brak jest przyczyną choroby -
przykładem jest leczenie cukrzycy insuliną. Jednak ta metoda
leczenia często wiąże się z nietrwałym efektem terapeutycznym
(zależy to od stabilności podanego białka w organizmie ludzkim).
Terapia genowa (genoterapia) jest nowym podejściem do leczenia tego
typu schorzeń. Polega ona na wprowadzaniu do określonych komórek
wybranych genów. Białka kodowane przez te geny umożliwiają
przywrócenie prawidłowych funkcji uszkodzonych komórek. Osiągnięty
efekt terapeutyczny jest znacznie bardziej trwały. Terapia genowa
stała się możliwa dzięki osiągnięciom inżynierii genetycznej,
pozwalającym na tworzenie zrekombinowanych genów. Dalszy postęp w
terapii genowej będzie zależał od opracowania skuteczniejszych metod
transferu (przenoszenia) leczniczych genów do komórek. Najprostszym
sposobem wprowadzenia genu do komórki jest jego bezpośredni transfer
za pomocą metod fizykochemicznych (np. tzw. pistoletem genowym) albo
pod postacią plazmidowego, tzw. nagiego DNA zawierającego dany gen.
Jednak nagie cząsteczki DNA można wprowadzać tylko do określonych,
powierzchniowo położonych tkanek. Najczęściej gen jest wprowadzany
do komórek za pomocą specjalnego nośnika (wektora). W terapii
genowej stosuje się dwa typy nośników DNA. Pierwszy to nośniki
wirusowe. Dzięki inżynierii genetycznej możliwe jest usuwanie z
genomu wirusów genów związanych z cyklem rozwojowym i wstawianie w
ich miejsce genu terapeutycznego. Zmodyfikowany wirus nie ulega
namnażaniu w komórce, ale pozostawia w niej wprowadzony leczniczy
DNA. Drugi typ nośnika DNA to nośniki niewirusowe. Są to związki
chemiczne będące polimerami kationowymi lub syntetyczne konstrukty,
np. liposomy czy dendrymery. Nośniki niewirusowe dostarczają do
komórek cząsteczki DNA z genem terapeutycznym na drodze endocytozy.
W terapii genowej odpowiednikiem klasycznych leków jest połączenie
nośnika z genem terapeutycznym. Dalszy postęp w zastosowaniu
transferu genów do terapii różnych chorób zależy między innymi od
opracowania wydajniejszych sposobów wprowadzania DNA do organizmu
(czyli nowych, skuteczniejszych nośników); stworzenia zwierzęcych
modeli chorób ludzkich i rozwoju strategii związanych z tworzeniem
nowych konstruktów genowych (na przykład tzw. przełączników
molekularnych, które pozwalają dowolnie regulować aktywność
transkrypcyjną genów).
Mukowiscydoza (zwłóknienie torbielowate) jest jedną z recesywnych
chorób monogenowych, w których przeprowadzono wstępne próby terapii
genowej. Ta choroba jest związana z mutacją w genie kodującym białko
CFTR. Do terapii mukowiscydozy z wykorzystaniem cDNA (sekwencji
kodujących białko) genu CFTR zaaprobowano ponad 15 protokołów
klinicznych. W tych próbach jako nośniki genów wykorzystuje się
liposomy, adenowirusy i wirusy AAV (wirusy stowarzyszone z
adenowirusami, Adeno-Associated Viruses). Terapia genowa
może także pomóc w leczeniu ciężkiego złożonego niedoboru odporności
(severe combined immune deficiency, SCID). SCID polega na obecności
w komórkach niewłaściwego allelu deaminazy adenozyny - enzymu
uczestniczącego w katabolizmie puryn. Do objawów choroby należy
m.in. upośledzenie funkcji limfocytów T, spowodowane gromadzeniem
się toksycznych produktów przemiany adenozyny w limfocytach.
Powoduje to nawracające zakażenia, które mogą doprowadzić do śmierci
pacjenta. Terapia genowa polega na pobraniu limfocytów z organizmu
pacjenta i wprowadzaniu do nich prawidłowego genu deaminazy
adenozyny (ADA) przy pomocy wektorów retrowirusowych. Następnie
genetycznie zmodyfikowane limfocyty można znowu wprowadzić do układu
krwionośnego pacjenta [Boulikas].
Inna
recesywna choroba o podłożu genetycznym - hemofilia A - jest
spowodowana brakiem czynnika VIII kaskady krzepnięcia krwi. Krew nie
może prawidłowo krzepnąć i pojawiają się obfite krwawienia, które
mogą stać się przyczyną śmierci. W tym przypadku terapia genowa
polega na wprowadzeniu genu wytwarzającego brakujący czynnik
krzepnięcia krwi np. do komórek wątroby albo do komórek nabłonka
wyścielającego naczynia krwionośne. Terapia genowa szczególnie
dobrze nadaje się do leczenia hemofilii A - nawet niewielki wzrost
stężenia czynnika VIII we krwi powoduje znaczne złagodzenie objawów
choroby. W próbach klinicznych wykorzystuje się protokoły z użyciem
fragmentów genów (cDNA genu czynnika VIII lub genu czynnika VIII bez
fragmentu zwanego domeną B, który jest zbędny w procesie
krzepnięcia) i nośników retrowirusowych oraz syntetycznych [Boulikas].
Hemofilia B
jest chorobą wynikającą z braku czynnika IX kaskady krzepnięcia
krwi. Próby terapii genowej tego schorzenia polegały na powtórnej
transplantacji mioblastów, do których wprowadzono gen czynnika IX
przy pomocy retrowirusów, adenowirusów oraz wirusów AAV.
Europa mówi "NIE!" genetycznie zmodyfikowanej żywności.
Ø
AUSTRIA
W związku z
wydaniem przez Komisję Europejską decyzji zezwalającej na sprzedaż
transgenicznej kukurydzy firmy Ciba Geigy (obecnie Novartis) w
Europie, rząd Austrii uznał, że decyzja ta nie uwzględniła
wystarczająco zagrożeń dla zdrowia i środowiska i 23 grudnia 1996 w
Austrii ogłoszony został zakaz importu kukurydzy zmodyfikowanej.
Ponadto rząd Austrii podważył prawomocność zezwolenia wydanego przez
Komisję opierając się o Artykuł 16 Dyrektywy dotyczącej wypuszczania
genetycznie zmodyfikowanych organizmów do środowiska. Był to
pierwszy przypadek użycia Artykułu 16 na terenie Unii Europejskiej.
Ø
DANIA
Rząd duński
zdecydował, że cała żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowaną
soję musi być oznakowana. Obowiązujące przepisy zostały wprowadzone
6 grudnia 1996. Rząd także poinformował o podjęciu działań w Unii
Europejskiej na rzecz wprowadzenia przepisów, dzięki którym zakaz
dla genetycznie zmodyfikowanej żywności będzie mógł być przyjęty
zwykłą większością głosów w Radzie. Minister ds. Żywności ogłosił,
że rozpozna możliwości pozytywnego sposobu znakowania żywności tzn.
np. "Nie zawiera genetycznie modyfikowanych organizmów". W imieniu
Nordyckiej Rady Ministrów (Dania, Szwecja, Norwegia, Finlandia,
Islandia i autonomiczny obszar Grenlandii) duński minister, Marianne
Jelved, zapewniła, że ministrowie dokładnie przeanalizują możliwości
wolnego wyboru pomiędzy żywnością zmutowaną i tradycyjną, dostępne
zarówno dla producentów, sprzedawców, jak i konsumentów w krajach
nordyckich.
Ø
FRANCJA
W styczniu
1997 prezydent Jaques Chirac stwierdził na spotkaniu Rady Ministrów,
że żadne produkty genetycznie zmodyfikowane nie zostaną wpuszczone
na rynek Francji do momentu, gdy nie rozwiąże się kwestii
odpowiedniego znakowania. Minister Rolnictwa nakazał, aby wszystkie
takie produkty były oznaczone w sposób klarowny, a ładunki
docierające do portów Francji, żeby były przetrzymane do momentu
"wprowadzenia systemu klarownego znakowania". Przepisy dotyczące
znakowania zostały wprowadzone we Francji 2 lutego 1997.
Ø
HISZPANIA
Parlament
Hiszpanii wezwał rząd do przeciwdziałania decyzji EU zezwalającej na
import genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy firmy Ciba Geigy.
Ministerstwo Ochrony Środowiska wspierane przez Ministerstwo Zdrowia
uznały, że soja i kukurydza powinny być odpowiednio znakowane aby
umożliwić społeczeństwu wybór.
Ø
HOLANDIA
Minister
Rolnictwa stwierdził, że rozdzielanie soi zmodyfikowanej genetycznie
i naturalnej jest możliwe oraz, że na dostawcach i producentach
spoczywa odpowiedzialność aby to rozdzielanie miało miejsce. Od
kwietnia 1997 wszystkie produkty żywnościowe zawierające genetycznie
zmodyfikowaną soję są oznakowane.
Ø
LUKSEMBURG
Na
spotkaniu ministrów ochrony środowiska UE w dniach 9-10 grudnia
1996, "delegacje Luksemburga i Austrii zainterweniowały w sprawie
importu genetycznie zmodyfikowanej soi na teren Wspólnoty. Delegacje
tych krajów, popierane także przez inne państwa, wyraziły swe
zaniepokojenie brakiem klarownych zasad dotyczących wykorzystania,
pakowania i znakowania tego produktu...delegacje zaproponowały
Komisji podjęcie stosownych działań dla zapewnienia ochrony
Wspólnocie przed jakimkolwiek możliwym ryzykiem".
Ø
NIEMCY
Partia
Zielonych wezwała Unię Europejską do zablokowania żywności
zawierającej genetycznie zmodyfikowaną soję albo przynajmniej
odpowiedniego jej oznakowania.
Ø
POLSKA
Sejm
przyjął nowelizację Ustawy o Ochronie i Kształtowaniu Środowiska.
Punkt 37a tej noweli dotyczy genetycznie modyfikowanych organizmów -
zezwolenia na ich uwolnienia będzie wydawać Minister Ochrony
Środowiska. Ustawa zawiera także zapis o wymogu znakowania żywności
genetycznie zmienionej.
Ø
SZWAJCARIA
Wszystkie
produkty żywnościowe zawierające genetycznie zmodyfikowaną soję
muszą być oznakowane.
Ø
SZWECJA
Partia
Zielonych, Chrześcijańskich Demokratów i część partii rolników "Centern"
wezwały rząd do użycia Artykułu 16 do podważenia decyzji Komisji
Europejskiej, zezwalającej na wpuszczenie i uprawę genetycznie
zmodyfikowanej kukurydzy i soi w Europie.
Ø
WIELKA BRYTANIA
Rząd
Wielkiej Brytanii był jednym z najbardziej zaniepokojonych
wpuszczeniem genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy firmy Ciba Geigy w
Europie. Obawiano się, że odporność na antybiotyk wbudowana do
kukurydzy zostanie przeniesiona na bakterie znajdujące się w
przewodzie pokarmowym zwierząt nią karmionych.
Nacisk grup
konsumenckich spowodował, że Komitet Doradczy ds. Żywności
Transgenicznej Rządu Wielkiej Brytanii zgodził się na
przeanalizowanie konieczności znakowania genetycznie zmodyfikowanej
soi.
Moim zdaniem badania genetyczne powinny być rozwijane i
intensywnie finansowane przez państwa i korporacje międzynarodowe,
ponieważ są szansą dla ludzkości. Dają możliwość leczenia chorób
uwarunkowanych genetycznie. Jednocześnie dostęp do eksperymentów
powinien być ograniczony, tak, aby nie wykorzystywano genetyki do
celów innych jak terapeutyczne i profilaktyczne.
|